Na początek dzięki wielkie za komplement, komplement przez duże K zresztą.
To fajnie, że szeroko pojęte środowisko rajdowe się rozwija, jeszcze 2-3 lata temu taki blog jak Twój czy PK4 byłby nie do pomyślenia, mamy jednak inne czasy, coraz większa liczba ludzi nie tylko “bawi się” w rajdy, ale i dla wielu podejmowanie ekstremalnych wyzwań stało się pewnym stylem życia, nieodłącznym jego elementem. Nic więc dziwnego, że pojawiają się osoby, które chcą podzielić się z innymi swoją pasją.
Mi osobiście brakowało w internetowej egzystencji rajdów ich prywatnego wymiaru. Bo co to za sztuka napisać, że “było potwornie ciężko, pot lał się strumieniami a mnie zaczęła boleć noga”? Sam próbuje jakoś zapełnić tą lukę, wychodzi raz lepiej, raz gorzej, nie rzadko ocierajam się o patos czy banał.
Liczę, że na Marszoblogu będzie można poczytać właśnie o tej rajdowej głębi.
Powodzenia w blogowaniu!