Napisane przez: marszoblog | lipiec 7, 2009

Przypadki marszolekturowe cz. 1

Mam wrażenie, że jeśli coś nas interesuje, to często szukamy elementów tej materii w zupełnie niespodziewanych miejscach i momentach. Zainteresowania zmuszają nas do specyficznej interpretacji, często lekko na siłę, ale zawsze w zgodzie z sobą. Co jest tematem marszobloga – mam nadzieję widać, a co dzięki temu znajduję – mam nadzieję umieszczać w serii “przypadków marszolekturowych”.

Dzięki mojej współlokatorce mam dostęp do tzw. Wysokich Obcasów, bynajmniej nie tych noszonych, a tych czytanych. Ta wkładka, ten dodatek do GW jest z pewnością ciekawy dla kobiet, porusza wartościowe tematy, nie dławi się w typowym dla prasy kobiecej wyławianiu tanich sensacji i wygładzonych portretów. No, mniejsza o to, zalety dodatku to inna bajka, nie moja bajka. Mnie interesuje zamieszczony wywiad z Jurijem Andruchowyczem w cyklicznie zamieszczanej rubryce z wywiadem tzw. Męskiej Końcówce (ponownie tytuł konstruowany dwuznacznie).

J. A. – “(…) imponuje mi zachodnie, zmysłowe podejście do życia. Do ciała. Ono wynika moim zdaniem w wyższego dobrobytu, który z kolei pociąga za sobą ateizm. W systemie ateistycznym najwyższym dobrem i celem jest każde odrębne ludzkie życie. I to właśnie ludzkie życie w postaci cielesnej, fizycznej. Ponieważ w ateizmie wiadomo, że oprócz życia tu i teraz nie ma już nic, nie ma niczego po śmierci, to życie zyskuje na wartości. Życie zaklęte w ciele jest zdeterminowane, żeby zdążyć. Natomiast w systemie wschodnim, w przypadku Jarofiejewa – rosyjskim prawosławiu, dominuje quasi religijność, która powoduje abnegację wszystkiego, co związane z ciałem, a gloryfikuje to, co związane z duchowością. Nigdy zresztą nie rozumiałem, co to znaczy “duchowość”. Duchowość to nie jest kultura, to nie jest religijność – może suma kultury i religijności? Moim zdaniem ta “duchowość” sama w sobie jest jakimś symulakrem.

Ale ciało i dusza wcale nie muszą ze sobą walczyć. Bardzo fajnie powiedział kiedyś taki jogin: “Czasami dla rozwoju duchowego nie ma nic lepszego, niż pograć sobie w piłkę”. I to jest świetna synteza ciała i rozwoju duchowego.”

Cały wywiad jest opublikowany w Wysokich Obcasach nr 24 (527) sobota 13 czerwca 2009. Szanuję Andruchowycza za jeszcze jedną rzecz, jest autorem przekładów z polskiego Tadeusza Konwickiego, o którym pisałem pracę magisterską, z której będę się jutro bronił, więc trzymajcie kciuki!


Odpowiedzi

  1. a ja miałam pytanie z Konwickiego na obronie, jacyś tacy monotematyczni Ci nasi wykładowcy:) o dziwo nawet całkiem miłe przeżycie ta obrona, trzymam kciuk, nawet dwa:)

  2. Powodzenia!:)

  3. Trzymam kciuki, powodzenia :)

  4. Gratuluję Panie Kolego!:)

  5. Gratuluję!:)

  6. Cóż, Andruchowycza raczej bym nie poparł tak jak każdego kto promuje ateizm (skoro w zachodnim, ateistycznym świecie najwyższym dobrem jest ludzkie życie to skąd tam się bierze aborcja, eutanazja i samobójstwa wynikające moim zdaniem ze słabości psychicznej zniewieściałego społeczeństwa pozbawionego wsparcia duchowego). Bardziej prymitywne ale i bardziej religijne kultury które właśnie w najlepsze kolonizują Europę raczej wyśmiewają panoszący się ateizm będący w ich oczach oznaką upadku. Jedyne co mamy im do zaoferowania to technologie.

    Przepraszam za tak niepoprawny politycznie tekst na Twoim blogu ale jestem właśnie pod wpływem niesamowitej książki Lecha Jęczmyka “Nowe Średniowiecze”. To rozważania powstawaniu i upadkach cywilizacji. Wiele tam rzeczy kontrowersyjnych i z częścią się nie zgadzam ale daje sporo do myślenia. Może napiszę za jakiś czas jej recenzję na blogu.

    Pozdrawiam

    p.s. Chyba się już obroniłeś wiec gratuluję serdecznie:)


Zostaw odpowiedź

Twoja odpowiedź:

Kategorie