
Lipiec był miesiącem zacnym. Utrzymałem tempo wybiegania, a gdyby nie inne przyjemności, to pewnie tych kilometrów byłoby więcej. Minął ten okres sielanki, zbliżył do sierpnia, kiedy to będę pracował i chwil laby raczej nie będzie, nie muszę się długo zastanawiać, żeby przeczuć czym pachnie ten sierpień: powroty po piętnastej, szybkie wertowanie ważnych stron internetowych, obiad, trening, książka i nastawianie budzika, i tak przez cztery tygodnie. Właściwie już teraz mógłbym napisać podsumowanie sierpnia, tak jest przewidywalny.
Bieganie
Ścieżki w okolicach Wałcza obdarzyły szczodrze tym razem. Wybiegałem w lipcu 137 kilometrów, co jest wynikiem pozytywnym, bo najlepszym w tym nierównym jednak roku. Często biegałem ze znajomym, wprawiałem go w dziedzinę i to było ciekawe przeżycie, empetrójki są ok, ale rozmowa przyprawiona żartem nie ma nikogo nad sobą. Innym razem towarzyszył mi Paweł (Bjarniak) na rowerze, co wzbogaca każdy wybieg. Jeśli dołożę obciążeń w sierpniu, to na papierze mógłbym wystartować w jakimś półmaratonie, w grę wchodzi Szczecin i Piła. Obu zrobić się nie uda, ponieważ sąsiadują za blisko w kalendarzu, chyba że nie będę myślał o wyniku, po prostu wystartować bez dodatkowego spinania. Inną kwestią jest Konecka Setka, na którą prawdopodobnie pojedzie Mariusz, jest to kuszące, ale finisz w niedzielę, a praca o 7.00 w poniedziałek? – średnio widzę to połączenie.
Rowerowanie
I jeszcze jeden i jeszcze raz powiem, jestem pokłócony z rowerem. Niby doszło w zeszłym miesiącu do porozumienia, niby się lody przełamywały, a on zablokował mi mechanizm Sram i zostawił na szlaku z jednym przełożeniem. Na szczęście udało się coś wygiąć, coś posmarować i coś dokręcić, po czym wrócił dawny spleen. Kilka tras i uzbierane 152,8km czyni ten miesiąc pełniejszym, tak między szuraniem butem dobry jest ślizg gumą po bezdrożach.
Kajakowanie
Piława jaka była – napisałem. Nie chcę zabierać tutaj miejsca i powielać wrażeń, ale w podsumowaniu nie mogło zabraknąć około 60km na wodzie.
Inne
To oczywiście park linowy w Rudnicy, myślę że już czas tam wrócić i szkolić zdolności manualno-psychomotoryczne. Może jakiś wolny weekend, może jakiś wypad po pracy, tak jak będzie mi mało po targaniu odlewów z żeliwa.
Drugim cennym przeżyciem był start w Wielkopolskiej Szybkiej Setce, szkoda że szef Orgów zapowiedział zmiany w przyszłorocznej formule zawodów, ale mimo tego liczę, że za rok od chwalenia się wynikiem zacznę lipcowe podsumowanie, a tak zasłaniam się kilometrami.
W skrócie
rower – 152,8km; bieg – 137km; kajak – 60km; WSS – 45km; piwo – 10litrów; park linowy – 4trasy



Fajny podział, pozwolisz, że zaadaptuje go sobie na moje podsumowania?
Jak na mój gust – mało biegu. Ale w sumie tak myślę, że lepiej mniej niż za dużo. Ja mam straszny problem z doborem obciążenia, więc może idziesz dobrą drogą.
O rowerze i kajaku się nie wypowiem, u mnie zero, zero. Tragedia :) .
Wpadaj do Szczecina na HM! Mi Piła nie pasuje, jest we wrześniu, tak? Wrzesień mi się nieco pokomplikował, więc Szczecin jest idealnie wpasowany. Jeszcze nie wiem na ile lecę, na razie celuje szeroko bo od 1:30 do 1:45 :) . W tym tygodniu polecę sobie dyszkę na stadionie i zobaczę na ile mnie stać. Realnie to pewnie między 1:35 a 1:40.
Przez: Kuerti w sierpień 3, 2008
o 8:07 pm
Jasne, podział jest do wzięcia:)
Ja też myślę, że tych biegowych km mogło być więcej, nie chcę się tłumaczyć spływem, bo równie dobrze mogłem spakować biegówki i po odcinkach robić trening. Wspominałeś o 200-160km miesięcznie na WSSie i chyba w sierpniu postaram się tyle wykosić.
Piła jest 7 września i szczerze mówiąc pasuje mi lepiej, będę tydzień po pracy i na mocnym głodzie, ale nie wykluczam, że pojadę w na obie połówki, Szczecin rekreacyjnie jako trening, a w Pile pocisnąć , myślę o tym, ale czasów wolę nie zgadywać, powinno wyskoczyć 1:45-1:47, ale jak będzie para na końcówce to urwę kilka minut, zobaczymy, teraz trzeba przepracować nudny sierpień.
Przez: marszoblog w sierpień 4, 2008
o 1:31 pm
Powinieneś dodać jeszcze do listy ok 150ml burbona i z 150ml absyntu ;D
Przez: Han/Susichkeiten w sierpień 11, 2008
o 5:50 am
A to dodam w podsumowaniu sierpnia:) to było dopiero wyzwanie…
Przez: marszoblog w sierpień 11, 2008
o 1:52 pm
Widzę, że wśród napieraczy również znajdują się amatorzy absyntu? :) . To chyba doskonały trunek dla naszego środowiska ;) . Ekstremalny rzecz można.
Przez: Kuerti w sierpień 12, 2008
o 10:44 am
W dwóch opcjach smakowych, przez sitko z cukrem, okropne! i na czysto z popitą, tą opcję preferuję, efekt też był ekstremalny, ale nie powiem, że nie chciałbym powtórki, zdradzę tylko, że Wielki Wóz zapier….. po niebie i ciężko go było zlokalizować, a nawigacja do altany ze śpiworem była zapewne trudniejsza niż na Skorpionie;)
Przez: marszoblog w sierpień 12, 2008
o 2:15 pm
Z sitkiem jest za dużo roboty, też wolę tradycyjną metodę ;) . Może któregoś razu zamiast piwka na mecie trzeba polać absyntu? :) . Ewentualnie jak gdybyśmy się spotkali przy okazji Twojej bałtyckiej odyseji (swoją drogą to zawsze tak jest, że ktoś się wykrusza i zostaje się samemu, dlatego preferuje samotne wędrówki i do tego Maroka chyba też pojadę sam, choć to mnie nieco przeraża ;) )
Przez: Kuerti w sierpień 12, 2008
o 3:47 pm
Maroko to świetny pomysł, będę kibicował, w sumie gdyby termin był październikowy i koszty możliwe do przewidzenia wcześniej, żebym mógł się przygotować, to bym się zgłosił:)
Właściwie masz rację, nawet gdybyśmy chcieli to zmienić, to i tak z przymusu wędrujemy samotnie, może przez to zawsze staram się namawiać na rajdy znajomych, zawsze wielu i do tej pory nigdy nie szedłem sam, ale po mailach znam dalszy rozwój sytuacji.
Przez: marszoblog w sierpień 12, 2008
o 5:34 pm
Ty odkładaj na Krym lepiej – póki nie jest radziecki;)
Przez: Bjarniak w sierpień 18, 2008
o 7:23 am
Tak od stycznia otworzę specjalny fundusz wakacyjny 2009:) teraz namierzam jakąś inną okazję, ale wiem, że trzeba się zabrać za mgr, praktyki i jakiś rozsądek może, ale trudno skoro “Into the Wild” siedzi jeszcze we mnie:)
Przez: marszoblog w sierpień 18, 2008
o 1:12 pm
Maroko rządzi,polecam wszystkim.Pozdrawiam
Przez: Redoctober w sierpień 26, 2008
o 1:13 pm