
Przed startem chyba każdy uczestnik zadał sobie pytanie, co właściwie oznacza ta “…Szyba…” w nazwie. Na trasie już sprawa się rozwiązała, trasa była idealna dla biegaczy, długie i stosunkowo łatwe przebiegi pompowałyby tempo, ale ja tylko szedłem. Te same przebiegi w wydaniu chodzonym sprawiały wrażenie nudy i monotonii, wpadało się z prostej w prostą i rzadko ich charakter się zmieniał, wyjątkiem zielony szlak w Puszczy Zielonce do PK5.
Pogoda miała być kapryśna i urozmaicić, w efekcie do mojego zejścia z trasy raz siąpiło orzeźwiająco i tyle. Także setka była szybka i zachęcała do kręcenia czasów. Bardzo fajna organizacja zawodów, szukanie punktów nie zniechęcało, jako słaby nawigator byłem zadowolony, mogłem skupić się na rytmie. Mam nadzieję, że Hades w następnej edycji nie utrudni tego elementu. Co więcej mapa była świeża i kolorowa! dzięki temu jedyne niezgodnosci polegały na tym, że pojawiła się nowa szkółka leśna i tyle.
Ja wracam za rok, tym razem z innym celem i po lepszym wybieganiu, prawdopodobnie uczynię WSSa głównymi zawodami w 2009, warto.
Klasyfikacja nie była prowadzona na każdym punkcie, nie było dodatkowego spięcia. W sumie nie sprawdziłem swojego czasu na PK6, zrobiłem 44,8km i ponownie wracam z połówką, za każdym razem z lepszą formą ogólną i mniejszym bólem, tym razem było na tyle gładko, że dzisiaj już biegałem.
Zamiast relacji:
PK1: początek na holu policji, po przywitaniu burmistrza, który zapowiadał: “witam was na zawodach na orientację… (w tym miejscu odchylił głowę do Orga i dokończył)…Wielkopolskiej Szybkiej Setce”, deprymujący cios. Punkt z dawką asfaltu do Rakojad, gdzie na poboczu stała wioskowa komisja powitalna z rzadką gościnnością typu: “a skąd, a po co”. Dalej przecinka i podbicie.
PK2: Powrót do wioski, obejście gościnnej ulicy i droga przy stawach rybnych, gdzie przejścia, jakiejś kładki nie było, dalej droga na punkt lekko ukryta na zarośniętym odbiciu w lewo, w momencie dojścia już przetartym przez czołówkę.
PK3: Punkt z podziałem na trzy, 2/3 to dojście do Rejowiec, całkiem sympatyczny marsz czerwonym szlakiem do Niedźwiedzin i wybór ataku, od N, albo od S, my wybraliśmy od góry, faktycznie był wąwóz, faktycznie trzeba było z niego wyjść, z małym podejściem pod górę i lamion, i obsada.
PK4: Znowu zaczynał szlak, znowu w lesie, znowu po prostej, tak do Dzwonowa, gdzie była korekta kierunku i w drodze na łańcuch leśniczówek, od nich na lewo, na prawo i do oczka wodnego, bliżej do jego skraju i podbicie zgodne z opisem punktu, co prawda widziałem lampion już 2km wcześniej, ale to temat na inną historie.
PK5: Przypomina mi to drogę na PK4 podczas H32, wtedy na moim pierwszy rajdzie, taki przebieg mnie pokonał, tym razem zdusiłem kryzys i próbowałem utrzymac tempo, w efekcie zero pomyłek na prostej, dwa odbicia na szlaki zielony i czarny (zysk trasy w Puszczy), i znowu po podpowiedzi szybszych płynne podbicie karty.
PK6: Podejście pod asfalt, przed Rakownią przecina na północ, Boduszewo, gdzie był sympatyczny sklep, nie skorzystaliśmy. Dalej wariant asfaltem do parkingu, odbicie w lewo i po prostej na punkt, już bez tobołów, które poczekały na parkingu. Reszta zostanie pokryta milczeniem ; ).
Gratuluję – Bartkowi za świetny czas i walkę z fatum, miejsce świetne, ale domyślam się, że trafia się zbyt często i Grześkowi za skuteczność, nie odpuściłeś i ustrzeliłeś co Twoje!
Dzięki – dla Pawła za wspólną próbę, mam nadzieję, że zasiałem bakcyla do setek i nr. 9 za pomoc.



Pff:) To co to za rajd na orientację, jak trasę było łatwo znaleźć, a mapa aktualna i prowadząca za rączkę?;) Istotą InO jest nawigacja.
PS. Słabiutki występ:)
Przez: Bjarniak w lipiec 21, 2008
o 9:08 pm
Po pierwsze,
poziom trudności był różny na każdym punkcie, zapewniam, że nie wszystko miało swój neon i ekipę z gitarą, jak masz dobrą mapę to też punkty są mniejszym problemem, jeśli lubisz bawić się ze złym usytuowaniem – Twój problem dobry nawigatorze, poza tym inną zabawą są punkty z obsadą, namiotem, wyrżniętą ścieżką i armią zwłok, a inną wiszący lampion, którego szukasz w nocy. Spróbuj i oceniaj wtedy.
Po drugie,
występ był słaby, ale nadal zapominasz, że jestem lojalny, na H33 też mogłem kontynuować, ale mam zasady, idę z kimś, kończę z kimś, choć po rozmowie z Grześkiem widzę, że starty w pojedynkę mają swoją logikę i będę o tym myślał.
Słabiutki słabiutkim, gdzie wtedy byłeś? Zrobiłeś więcej takim tempem?
Przez: marszoblog w lipiec 22, 2008
o 7:12 am
OO!:) Uderzyłem w czułą strunę:) To jak rozkładasz siły podczas całego rajdu, to Twoja sprawa:) Gwarantuję, że chodzę bardzo konsekwentnie podczas całego Harpagana – chociaż fakt, błądzę (to akurat atrakcja). Ale nawiguję:) Ty masz zwyczaj przylepiania się do innych i łażenia w tramwajach;)
Z postu wynikało, że można było skupić się na “kręceniu (lodów;)) czasu”, dzięki temu, że mapa była ok:) Na Harpie tego nie masz. Zwłoki są do któregoś tam punktu. Później już żadnych śladów – może 20 m wcześniej, nie uświadczysz. Ja jestem przeciwny dokładnym i prostym mapom.
Zawsze też twierdziłem, że zawody z lampionami są be:) I będę się tego trzymał.
Ale dobra:) Napiszę Ci, że występ był zajebisty;) Wszak masz 45 na 100 km:)
Przez: Bjarniak w lipiec 22, 2008
o 7:23 am
Jasne, że uderzyłeś w czułą stronę, specjalizujesz się w tym. Nie lubię jak ruszam dupę z miejsca i jest to besztane, może to robić osoba, która zrobiła więcej, ale akurat te osoby, po rozmowie, miały trochę empatii, której Tobie brakuje i ni chuja nie wiem dlaczego, no właśnie dlaczego?
Fakt, jest się czym chwalić, wiesz, że mógłbym to ciągnąć i wymienić Twoje przyklejki, nawigowałeś to może na ostatnim H, bo Cię nie widziałem.
Znowu wiesz lepiej co napisałem, jakie mam zwyczaje, w czym śpię i jaki mam łupież, nudzi mnie to…
Swoją drogą Pablo, dlaczego skończyłem? Wiesz coś o tym? – Nie wiesz.
Przez: marszoblog w lipiec 22, 2008
o 7:35 am
Przeczytaj proszę mojego pierwszego komenta:) Zauważasz tam emotki? Czy nie bardzo? Może ironia to dla Ciebie za dużo? Swoją drogą byłoby to dziwne, skoro od tylko lat się jej nie pozbyłem;)
“jako słaby nawigator byłem zadowolony, mogłem skupić się na rytmie. Mam nadzieję, że Hades w następnej edycji nie utrudni tego elementu. Co więcej mapa była świeża i kolorowa! dzięki temu jedyne niezgodnosci polegały na tym, że pojawiła się nowa szkółka leśna i tyle.”
PS. Czytać ni chuja nie umim;)
Przez: Bjarniak w lipiec 22, 2008
o 7:42 am
Emotki to taka lipa, powiesz “a”, obserwujesz reakcję i zmieniasz na “b”, bo przecież było zabarwione emotką, więc można.
Widzę, że wszystkie posty będą autoryzowane, takie jebnięcie, a że po przyjacielsku, więc wybaczalne. Spoko, jeśli mnie znasz, to wiesz, że mam spory margines na zachowania innych, polega na tym, że jestem ślepy na wady, nie interesują mnie, ale besztany być nie lubię.
No różnimy się, zawsze masz inne punkty ciężkości i gdzie indziej widzisz koniec tematu, zatem masz pozwolenia moderatora, skończ ten wątek następnym komentem i pakuj się na Piławę, bo komandor nie będzie miał litości na rzece…
Przez: marszoblog w lipiec 22, 2008
o 8:12 am
Jasne Karolu:) Moderuj:) Niech piszą co chcą – byle pochlebnie:D
Przez: Bjarniak w lipiec 22, 2008
o 8:28 am
Moderowałem tylko na Twoje życzenia do tej pory:)
Przez: marszoblog w lipiec 22, 2008
o 8:30 am
To jak rozumieć zapowiedź autoryzowania wszystkich postów?:)
Wiem, że moderowałeś na moje życzenie – zawsze wtedy, gdy było coś niepochlebnego;)
Wszak blogi to takie kółeczka wzajemnej adoracji:D
PS. Na ostatnim H mnie nie widziałeś, bo byleś wlepiony w plecy motorniczego:D
Przez: Bjarniak w lipiec 22, 2008
o 8:38 am
Ty je będziesz autoryzował i tak to robisz w komentach jako łowca nieścisłości. Wiesz lepiej co chcę powiedzieć.
A kółka, jeśli istnieją to moje jest wąskie, tańczysz w nim:)
O proszę, nie widziałeś mnie ani razu na ostatnim H, a wiesz w co byłem wlepiony:D nie zdziwiłbym się jakbyś napisał ile razy popiłem izotonik na trasie i jaką miał średnicę kamień, który przed PK5 wywaliłem.
Przez: marszoblog w lipiec 22, 2008
o 8:54 am
Przecież mówiłeś z kim idziesz – zaraz po naszym spotkaniu w bazie przy zdawaniu sobie wzajemnie relacji z trasy:D Pamięć krótka;)
Opisywałeś też kto kierował (Wesoły J.).
Nie chce mi się tu już pisać na te tematy, bo to w Twoim przypadku temat rzeka:) Bardzom ciekaw za to tych moich “przyklejek”:D
Przez: Bjarniak w lipiec 22, 2008
o 9:00 am
Tym razem Twoja pamięć zawiodła, Wesołego złapaliśmy na 500m przed PK, bardzo to dużo w przedziale całego rajdu:) i tak jego wariant nie był najlepszy, co wtedy słusznie zauważył Paweł…
Dobrze, że jesteś ciekawy, to dobra cecha, kolejna różnica między nami, Ty robisz z tego pożywkę pod cudzym tekstem, a ja powiem Ci o tym poza (jak to ujmujesz) kółkiem adoracji.
W sumie domyślam się co by Cię zadowoliło, jakbym napisał jaki jestem beznadziejny i jak mało sobie zawdzięczam:) jakbym zrobił minę zbitego psa i przestał pisać to gówno, tylko nie wiem co by mi to miało konstruktywnego wnieść.
Przez: marszoblog w lipiec 22, 2008
o 9:11 am
Źle (i nisko) się domyślasz.
Pamiętaj też, że to Ciebie nerwy poniosły:) Ja poważnych wypowiedzi nie zaczynam od PFF i nie sypię wszędzie “;)”.
Przez: Bjarniak w lipiec 22, 2008
o 9:32 am
Ok, to co myślisz o poście?
Kilka słów na poważnie załatwi sprawę:)
Przez: marszoblog w lipiec 22, 2008
o 9:40 am
Jak przyjdzie mi ochota pisać poważnie, to napiszę:) Poza tym co mam myśleć?:D Jak zwykle się nie udało:) Tym razem holowałeś kumpla zapewne – bo jak rozumiem, to jego debiut (skoro ma łapać bakcyla).
Nie lubię rajdów z lampionami – są dla mnie badziewne i zbyt amatorsko zorganizowane. Co jak co – Harpagan, i z tego co słyszałem Kierat też, to najlepiej zorganizowane rajdy:) Poza tym co to za zawody nO, jak startuje 50 osób?:/
No i uważam, że InO powinny być trudne nawigacyjnie – fajnie, że harp daje stare mapy, szkoda tylko, że czarno-białe:)
Przez: Bjarniak w lipiec 22, 2008
o 9:48 am
Fajnie, dzięki za przemyślenia.
Był debiut, był bakcyl, były lampiony, było 50 osób (na marginesie, dzięki temu łatwiej jest iść samemu, bez podpórek), była też najmocniejsza i myślę, że jedna z lepszych dyskusji na marszoblogu, co jest cenne, ale podnerwia trochę:)
Ja jednak wolę mapy wiarygodne, jakie by nie były wiekowo, powinny być autentyczne, a o prawdziwym InO by mógł napisać Bartek, Harp to taki lajcik dla uczestników typowych InO i ich szarad na przetworzonych mapach.
Przez: marszoblog w lipiec 22, 2008
o 10:00 am
Ale atmosfera Harpa jest niepowtarzalna – również dzięki masowości tych zawodów. Oczywiście można się w harcerzyka bawić, ale JA nie tego szukam:)
Przez: Bjarniak w lipiec 22, 2008
o 10:11 am
a co to znaczy bawić się w harcerzyka?
Przez: Bartek w lipiec 24, 2008
o 10:03 am
No latać za lampionami w 50 osób i używać dziwacznych map-rebusów:) Nawiązanie do prywatnego e-maila.
Przez: Bjarniak w lipiec 27, 2008
o 2:28 pm
..wobec tego Harpagan (którego zdaje się tak podziwiasz) jest niczym innym jak zabawą w harcerzyka.
A tak gwoli ścisłości to Harpagan powstał właśnie za sprawą harcerzyków.
Przez: Bartek w lipiec 28, 2008
o 4:04 pm
I chwała im za to – na wieki wieków amen:] Jak wspomniałem – nawiązywałem do innej prywatnej korespondencji (i gg) – niepotrzebnie (jest to zrozumiałe dla wąskiej grupki osób). Mea kupa;)
Przez: Bjarniak w lipiec 28, 2008
o 5:58 pm
Sporo wrażeń po tym WSS;)
Przez: marszoblog w lipiec 28, 2008
o 6:37 pm