Napisane przez: marszoblog | lipiec 7, 2008

Zażynek w Rudnicy – park linowy

Cztery trasy, przy różnych poziomach trudności.

Umiejętność balansowania z precyzją i lekkością linoskoczka.

Długofalowe zachowanie czujności.

Długie i szybkie zjazdy tyrolskie.

Bezpieczeństwo zakąszone strachem.

Jako amator turystyki aktywnej bardzo polecam. Wiem, że rzecz wymaga rozsądku i szacunku w trakcie, wiem także, że jest to doskonałe urozmaicenie zwykłych treningów. Nie wiem jak przeszedłem całość – skoro zmagałem się w dzieciństwie z lękami przestrzeni i wysokości. Do moich przeszkód-faworytów zaliczyłbym tarzana, opony i skośne kłody, zaś do moich przeszkód-problemów zaliczyłbym siatkę, drabinę i tyrolkę. Pewnie tam wrócę, ale jadnak dobrze czuć grunt pod stopami.

RUDNICA PARK


Odpowiedzi

  1. Jee;) Świetnie, że się dałeś wyciągnąć:) Ja tam niebawem z siostrzeńcami wracam – i będzie to już 3 raz:) Mogliby jakieś karnety wprowadzić:)

  2. Dla wielu to prawdziwy wyczyn, więc drobne dyplomy też byłyby miłe;)

  3. Zawsze byłeś łasy na dyplomy i poklask;)

  4. Pierdu pierdu Pablo, łasy to ja jestem na potrawy wszelakie, daj cynk na privie kiedy to ja byłem łasy na dyplomy i co ciekawsze na poklask:)


Zostaw odpowiedź

Twoja odpowiedź:

Kategorie