Podsumowanie nietypowe, bardzo nieregularny był to miesiąc Maj. Straciłem dwa tygodnie, dwa inne powody nie pozwoliły biegać, koniec też nietypowy, bo zakąszony pracą dorywczą, kształcącą i wymagającą nietypowych reakcji. Ale po kolei…
Zastanawiam się na ile kontuzja jest pechem chwili, złym stąpnięciem na nierównym, czy może tak jak forma przychodzi z czasem – to i do kontuzji trzeba dorosnąć i ją sobie wypracować. Mam takie wrażenie, że majowy problem ze stopą wiąże się z nowymi ćwiczeniami rozciągającymi ze skakanką, kiedy to napinanie było dokładne, na wyproście. Tego nie wiem. Nie wiem czy nastawienie na mocne tempo na dłuższym wybiegu nie miało wpływu na mniejszą stabilność w kolanie, co pozbawiło mnie drugiego tygodnia treningu, tak fu foo forma fighters w zawieszeniu, na haku, w szafce na buty.
Poza tymi dwoma tygodniami obyło się bez kryzysów mentalnych, chciałem szurać butem po rewirach, chciałem zbyt wiele kilometrów, za które nie ma podatków, tak myślałem, bo podatkiem są kontuzje i sprzęt. Wybiegałem 110km w niecałe 3 tygodnie, to myślę, że nieźle. Ale plan był pełny do dwustu, w różnych zakresach. W tym czasie zapoznałem się ze ścieżką biegową Nike’a, która jest dla mnie ważna teraz – jezioro przelewa swoje wody, a ja szuram po miękkim.
W sprawie nietypowej pracy. Dbałem nad oprawą Dnia Dziecka w jednym z poznańskich marketów, stawka atrakcyjna dla studenta na wylocie. Co w tym marszoblogowego? Otóż w tej pracy trzeba stać, raz przy dmuchanym balonie, raz przy kolejce elektrycznej, raz przy tzw. małpim gaju. Co jest dobrym treningiem, wciąż nogi wyprostowane, wciąż kroczkowanie w miejscu, wciąż skupienie na zadaniu. Kiedy stoi się dziesiątą godzinę, to zaczyna się ćwiczenie cierpliwości, a nogi sugerują chęć odpoczynku. Także zaliczyłem trzy treningi nietypowe bardzo, ciekawy jestem jak zachowa się ciało na dzisiejszym biegu…
Sugerowałem w innym poście, że maj bywa pechowy. Ten taki nie był do końca, jestem zadowolony z tego, co osiągnięte, przebiegnięte. Tym razem nie był to ZatrzyMAJ, a raczej dotrzyMAJ tempa.



Wszystkiego dobrego z okazji Dnia Dziecka, dużo treningów, kontuzji w stopniu śladowym, miękkich tras i satysfakcji z biegania.:)
Dzidzia ;P
Przez: Mag w czerwiec 2, 2008
o 10:12 am
Gratuluję Karolu eleganckiego kilometrażu w maju :-) Swoimi statystykami popędziłeś mi przysłowiowego kota i jeszcze bardziej mi wstyd, że trochę przebimbałam maj ;-) Ale poprawię się: czerwiec musi być lepszy! Wszystkiego dobrego dla Twojej kontuzjowanej stopy :-)
Przez: joycat w czerwiec 2, 2008
o 7:56 pm