Posted by: marszoblog | maj 5, 2008

Majowe frycowe

To mój pechowy miesiąc. Zawsze tak było. W zeszłym roku kolano cierpiało po meczu towarzyskim na uczelni, tzw. studenci vs. profesorowie, a w tym roku stopa po mocnym stłuczeniu dochodzi do siebie zbyt wolno. A już jestem po przyrzeczeniu, że nigdy więcej sportów zespołowych, miało nie być inwazyjnych spotkań goleń do goleni, słupek, wrzutka, kiks. Koło nosa przeleci kilka mniejszych i większych imprez, miało być Jastrowie (10km), Setka z Hakiem (100km) i poznańskie BnO. Co w zamian?

Długie wymarsze szybkim krokiem nie zaszkodzą, wobec tego odkurzyłem kije do Nordic i w trasę, już jutro Puszcza Zielonka (30km), co opiszę i udokumentuję zdjęciami. Puszcza to raj dla rowerowców, spore tam dystanse, na bieganie długie, nie mówiąc o marszu, także wyzwanie czuć. Później planuję spacer po Poznaniu, będzie to pętla, której punktami węzłowymi będą forty, jeśli plan się powiedzie to z pewnością opis na marszoblogu umieszczę, planowo 45km.

Ostatnio targany jestem wątpliwościami, jaki trening byłby lepszy, ten nakierowany na bieganie rasowe, czy może ten na maratony piesze. Szukam możliwości połączenia obu typów, złotego środka, żeby nie kompromitować się na żadnych zawodach. Kiedy osiągam 50min w biegu na 10km - to szczerze czuję zawód. W bieganiu chyba coś takiego jest, że to przyczajona forma ukryty rekord, a jak już wystrzeli - to i ścięgno strzeli i po zabawie w remizie. To tyle majowych zwątpień, oby się jednak szurało butem po rewirach, oby dystans się zwiększał, brzmi to trochę jak u fałszywego proroka, ale chciałbym wierzyć, że chociaż jest w tym garść prawdy.

Odpowiedzi

Cóż, zwyczajnie, powodzenia :)

Głowa do góry. Będzie dobrze. A całodniowej wyprawy do lasu zazdroszczę. Czekamy na relację! :)
W treningu do maratonów pieszych mam zerowe pojęcie, ale wydaje mi się, że biegowy trening długodystansowy, niekoniecznie nakierowany na szybkość, mógłby być tym złotym środkiem. Czyli long slow distance running, trasy 20-30 km, urozmaicane ewentualnie przebieżkami, tak żeby się nie zamulić kilometrami.

Koleje losowe zmusiły mnie do zmiany planów, zamiast 30km marszu mam w nogach 14km biegu, mały zysk, ale ważne, że dzień nie został przesiedziany - było blisko:)

Leave a response

Your response:

Kategorie