Posted by: marszoblog | kwiecień 23, 2008

Socjolekt rajdowy

Socjolektem nazywamy ponadregionalną normę językową, która posiada silne poczucie odrębności, a używana jest przez duże grupy społeczne, mówiąc najprościej jest to odmiana języka.

Podczas rozmów w Łęczycach na sali doszedłem do wniosku, że środowisko rajdowe już dorobiło się swojego socjolektu, skromnego, ale jednak. Pewne zwroty, powiedzonka, skróty myślowe - są nieczytelne dla zwykłego użytkownika języka, mógłby się w tym zagubić i czuć konsternację.

W skład socjolektu wchodzą neologizmy (przepak - słowo określa przygotowanie się osoby/zespołu do dalszej wędrówki), eufemizmy (musisz napierać - musisz iść dalej), frazeologizmy (mieć kalafior na stopie - rodzaj odmoczenia stóp), typowe powiedzonka (iść na igłę - iść na kompas), nazwy przedmiotów (rura - wężyk od bukłaka), nazwy miejsc (baza - przeważnie sala gimnastyczna z siedzibą organizatorów), nazwy stopni (napieracz - mocny zawodnik, padlina, zwłoki - osoby zwiezione z trasy przez organizatora), zapożyczenia (buff - chusta wielofunkcyjna), nazwy przestrzenne (pętla - część trasy, PK - punkt kontrolny), nazwy części ciała (pompa - serce), nazwy czynności (napierać - iść, pokonywać trasę).

Powyższe ustalenia potwierdzają, że środowisko rajdowe ma prawo postrzegać siebie jako osobną grupę społeczną, jako osoby zainteresowane oryginalnym hobby, podejmujące ekstremalne wyzwania.

Przykład praktyczny:

- Kiedy napierałem na azymut, żeby zrobić szybki przepak przez moment pompa dawała sygnały, aby zwolnić. Już wtedy miałem kalafior w butach, bo pętla była z tych mokrych.

- Ja rzadko chodzę na igłę, ufam mapie, wtedy łatwiej trafiam na PK, podbijam kartę i do bazy.

Odpowiedzi

Pompuj Karol, pompuj! ;)

Leave a response

Your response:

Kategorie