Wielkimi krokami zbliża się rajd, który chciałbym przejść szybkimi krokami.
Mowa o Harpaganie, legendzie maratonów pieszych, który to frekwencję zbiera rewelacyjną. Łączy różne kultury chodzenia, od turystycznych termosotargaczy - po ultralekkonośnych. Szczęśliwcy dochodzący zyskują tytuł - Harpagana, którym mogą się legitymizować do następnej edycji, przy dużym szczęściu - po przedstawieniu trofeum - tzw. kanary fundują darmowy przejazd MPK różnych miast.
Rajd ten charakteryzuje się doskonałą organizacją, poza narzekaczami forumowymi, że wyniki są zbyt późno, że uwiera własna kieszeń. Rajdowy kolega z WordPressa Włóczykij pisał, że próżno szukać na pomorskich pętlach sławy, atrakcyjność wyzwania nie kusi sponsorów - “nawet wioskowy sklep z mięsem niczego nie zasponsoruje, nie mówiąc już o większych firmach” i jest to prawda, bez Tischerowskich rankingów. Idziemy DLA siebie, a po pierwszej pętli mówimy raczej, że PRZEZ siebie, najpierw jest to WYZWANIE, później przejaw GŁUPOTY, a rozterki te rozgrywają się w każdym uczestniku. Mawia się, że mężczyznę można poznać po tym, że przebiegł maraton, w takim razie jak przejdzie Harpagana nazwijmy go gladiatorem, ale na poważnie - to wyzwanie dla absolutnie każdego kto wejdzie na czwarte piętro (bez zadyszki). Taką renomę ma ten rajd. A najbardziej cenię czekające namioty na PK, brakuje tylko harmonijki ustnej i bluesowych zadęć.
Miałem nie pisać o Harpie i moich wobec niego oczekiwaniach, miałem nie pisać, że trening ułożyłem pod ten start, miałem. Toteż opowiem o pomysłowości uczestników, o ksywach, drużynach, wszystkim co Orgi nazywają “klub”em.
Czytając listę zgłoszonych zawodników zawsze znajduję sporo zabawy. Poza strachem przed tymi mocnymi i rozdającymi karty są również kwiatki nazewnicze, te kursywą.
Trzeba wystartować arytmią kroku, bo obok przewijają się dzikie knury i rwące łanie, i rude koty, przetacza konserwa turystyczna, wychodzą 3gile team, ktoś powie bezsensial, żeby wystartować przed zjadaczami łańcuchów, start zasila także wolna grupa rowerowa (nie Bukowina), z muzycznych konotacji startuje też Brygada kryzys, pełne bukłaki mają pewnie wódżitsu team, przejmuję się gdy ktoś przed startem wróży wynik, jak jesteśpozatrasą, albo rozkminia Daleko jeszcze?, ale kto będzie targał worek ziemniaków w głębokiej i ciemnej piwnicy…, nie każdemu wyjdzie start, zdarzy się i rozkraczona Elka - jak widać pomysłowość zawodników nie zna granic, gdyby jeszcze i PK przychodziły łatwo…
Categories: