Z początku marszoblog miał być prywatny, ale bez prywaty. Miał omawiać kwestie mnie interesujące, skrojone w szaty języka ocierającego się o literacki. Niestety nie wywiązałem się z założeń, zagrały emocje, przeżycia i ludzka chęć autoprezentacji. Pisałem zza kurtyny (biegokwiatki chociażby), ale też blisko o sobie (Gdzie spotkasz autora). Skoro sieć jako czynnik jednoczący, a także likwidujący prywatność użytkowników już skonsumowała marszoblog, postanowiłem, że dla płynności bytu strony będę umieszczał ciekawe linki, moje inspiracje, przypadkowe odkrycia, rzeczy wciąż okołorajdowe.
Studia humanistyczne widząc boom podróżopisarski, w jakimś sensie, starają się podążać za tym kąskiem, opracować go naukowo, wytłumaczyć teoriami i wycyzelować edytorsko same teksty (moje seminarium magisterskie miało traktować o podróżopisarstwie). Stąd liczne konferencje, kreowanie Wielkich Podróżników jako tych, którzy wydali nie mniej Wielkie Książki, którzy posługiwali się swadą retoryczną, bogactwem słów i barwą anegdot. Wokół pojedynczych osób tworzy się legendę, pokonywane dystanse, odnajdywane plemiona, łamanie stereotypów – to wszystko wpływa na ranking osobowości. Takie nazwiska jak Pałkiewicz, M. Kamiński, Cejrowski – to tylko nieliczne z palety, a jednak elektryzują pewne środowiska. Pamiętam jaki szum przeciągnął się po forach internetowych, kiedy okazało się, że uczestnikiem Harpagana był Marek Kamiński i w dodatku zrobił jedną pętlę, szał. Filozofia nadrabia straty teoretyczne, podnoszona jest ulubiona kategoria Ryszarda Kapuścińskiego, czyli “Innego”, ważna staje się sfera przeczuć marginalnych i spychanych we wcześniejszym dyskursie humanistycznym na dalsze tory, że niby były nieciekawe, nieobecne w codzienności.
W tle tych rozważań przychodzi mi do głowy przypadek Kazimierza Nowaka, wystarczył mu rower, chęć poznawcza i mobilizacja, zainicjował pewny trend reportażowy w historii literatury i nie dziwi mnie jak widzę ile wysiłku kosztuje moje koleżanki z roku zgłębianie jego tekstów. Nic już nie jest takie samo, literaturoznawstwo łączy się z antropologią, badaniami kulturowymi, dokonuje dekonstrukcji i chłonie Nowe z pożądliwym apetytem; nowoczesne podróże (w sensie globalnym) zaś to nie rower i chęć poznawcza, a autokar z klimą i subiektywny rys przewodnikowy.
Poruszyłem kilka problemów, które chciałbym innym razem szerzej opisać, ale myślałem, żeby uczynić ten wstęp zapowiedzią do wizerunku (moim zdaniem) pierwszego z wielkich podróżopisarzy nowożytnych: Kazimierza Nowaka.



polecam Rowerem i pieszo przez czarny ląd z czystym sercem i równie goraco, jak autor.
Przez: jodynka w kwiecień 9, 2008
o 8:32 pm
No fajne to bro, ale teraz chyba mam niedosyt i będę czekał na opracowania o Fidlerze i Haliku, którzy również podróżowali, ale do tego fotografowali, czyli można przyjąć, że pisali lecz obrazem. Hmmm to może być ciekawe cykliczne przedstawianie podróżopisarzy.
Przez: Bartek w kwiecień 10, 2008
o 5:25 pm