Biegacz mijający przechodniów na ulicy w mieście jest często narażony na całą paletę reakcji. Z jednej strony spotyka się z zainteresowaniem i poparciem, z drugiej jest tarczą dla uszczypliwych i złośliwych przytyków osobistych.
Korzystając z forum biegajznami.pl, kompetentnego źródła, chciałbym przedstawić galerię osobliwych interakcji pomiędzy uciekającym (biegaczem), a napastnikiem (przechodniem, czy innym obwiesiem).
Przypadek 1: Biegacz posiadał pasek od pulsometru opinający go na klatce piersiowej, mijający wyraźnie pozbawieni wyobraźni odbierali ten przydatny gadżet za stanik! Także cóż za śmiech ogarnia człowieka, kiedy nie dość, że jakiś facet biegnie, to jeszcze w damskiej bieliźnie, Panie świeć… (jako dodatek zamieszczam dialog usłyszany przez forumowicza Szoso: - Te zoba co mo! Przypacz sie co mo! - Nie widze co mo, a co mo? - STANIK mo!!!) Rzadki typ faceta, w rajtuzach i ze stanikiem:D i nie w karnawale.
Przypadek 2: Rzecz miała miejsce nocą [straszną i mroczną], biegacz dla lepszej widoczności wspomagał się czołówką i przebiegając obok dwóch podchmielonych, osiedlowych żuloczłowieków usłyszał podniesiony głos jednego z nich: „Uważaj, bo pociąg jedzie”! Domyślam się, że pociąg minął dany dworzec bez większych uszczerbków, ale za to z lepszym humorem.
Przypadek 3: Pomysłowość strażników hotelowych nie zna granic, podobno nie wpuszczają do środka rezydencji osób wracających z treningu. Zdrowaśka za pomysłowość dla takiej ochrony.
Przypadek 4: Ciekawe są również docinki będące wynikiem zazdrości, typu: „- I tak nie schudniesz”, „- biegaj biegaj, i tak jesteś gruba”, „- a w główce to wszystko w porządku?”, albo przechwałki, że „- mam kolegę, który kilometr na rękach przebiegł” (a na rękach to nadal bieganie?), czasami też mijani mają jakieś pytanie, na przykład osiedlowy żul składa zdanie w tempie dobiegu do domu: „- Szefuniu, kólegó sportówcó… można zapytać grzecznie?”, zdarzają się także pochwały (czy podyktowane wiedzą to już inny problem): „- Korzeniowski to będzie mały przy Tobie”, „- nieźle zasuwasz, tak trzymaj przystojniaku!” oraz troska mijanych: „- chodź do nas napijesz się i zapalisz a nie tam będziesz się męczył”. Najmilsze są jednak reakcje małych dzieci, zdziwieni mówią: „- o tata zobacz, pan bez spodni biegnie”.
Przypadek 5: Więcej miłych, starszych panów, którzy dla żartu przecinają powietrze ręką, że to właśnie jest meta, że bieg się kończy.
Przypadek 6: Najgorsi są posiadacze psów, pupilki grzeczne, miłe, tylko tak szczekają, można biec śmiało, nie będzie gonił, zwykle jest spokojny, zwykle nie gryzie – a kagańców to się nie produkuje?
Przypadek 7: Riposty cięte, celne i ciekawe, na zawołanie „tempo tempo” odpowiadamy „jak ci tępo to sobie naostrz”, na zawołanie „- gdzie pan tak ucieka??? przecież nikt pana nie goni?!” odpowiadamy „przed starością”, na „Dawaj, dawaj!” wtedy radzę klasyk „dawałem/am jak…”.
Przypadek 8: Więcej miłych, wyrozumiałych pań, kiedy biegacz mijał stojący samochód, pani go zawołała i uraczyła butelką wody, nie rzuciła w niego, tylko dała mu się napić oczywiście.
Przypadek 9: Więcej takich kierowców komunikacji miejskiej, którzy widząc biegnącą osobę czekają z odjazdem, zawsze możemy ich pozdrowić i biec dalej.
Przypadek 10: Zawołanie „Zwolnij, szkoda życia” radzę zarezerwować wyłącznie dla kierowców, biegnący zna swoje tempo, raczej.
Categories:
Tags: bieganie, codzienność, epitety, kwiatki, odzywki, potyczki, przypadki, słówka, zaczepki