Gdyby nie ta witryna treningi byłyby dla mnie wróżeniem z fusów. A tak wiem jaki kilometraż wyszurałem biegnąc, wiem jakim tempem, co mierzę stoperem i dzięki temu kontroluję postęp. Jestem pewny, że w przypadku reklamy skierowanej do biegaczy, Google posłużyłby się hasłem “biegaj z nami”, parafrazując nazwę popularnej strony w sieci. Dla osób, które nie znają: Polecam!, post całkiem suchy, ale agitować do dobrych rzeczy trzeba, także pozwoliłem sobie na chwilę słabości.
Oto screen z dzisiejszego wybiegu.
Korzystacie z tego programu?
Napisane w marszopinia | Tagi: bieganie, Google Earth