W trakcie zawodów oferta, jaką dyktuje ciało bywa drastycznie zderzona z wymaganiami trasy. Wtedy wszystko, co robimy ociera się o słowo “skrajnie”, wszystko jest “ekstremalne”, wszystko balansuje na granicy ryzyka i świadomości. Właśnie dlatego ciało powinno dostać maksymalnie duże wsparcie, jeśli chodzi o przygotowanie nie tylko motoryczne, ale również sprzętowe.
Jaki jest mój sposób? Odpowiem połowicznie, bo temat sprzętowy jest często eksploatowany, w wirtualnym świecie doczekał się kilku dobrych syntez, np. w PK4
Od siebie dodam tylko wersję obrazkową, oto ja i mój uniform:




Piękny obrazek!
Szczególnie spodobał mi się patent ze smyczą na mapę, nie pomyślałem o tym. Ja co prawda mam osławiony plecak-kamizelkę Salomona i mogę właśnie za ową kamizelkę włożyć sobie mapę, ale to nie rozwiązuje problemu “wolnych rąk”.
Twój patent znakomicie tutaj zadziała, mapa wisi na smyczy a ręce masz zawsze wolne. Naprawdę super! Dzięki.
Przez: Kuerti w marzec 26, 2008
o 3:25 pm
Folia + smycz to najlżejszy z mapników jaki znam;)
Przez: marszoblog w marzec 26, 2008
o 3:34 pm
Kiedyś zastanawiałem się nad zakupem jakiegoś profi mapnika, szybko jednak doszedłem do wniosku, że sama folia wystarczy. A w parze ze smyczą to już w ogóle musi być mistrzostwo świata :) .
Przez: Kuerti w marzec 26, 2008
o 3:42 pm
Uniform rajdowy – zawsze dochodzę. ;)
Przez: Mag w marzec 26, 2008
o 8:35 pm
przezabawne :)
Przez: jodynka w marzec 27, 2008
o 7:38 pm